Liczysz franki? Licz na siebie! Część I - Tło sytuacji (1)

Zaciągnięcie kredytu we frankach dla wielu osób było swego czasu najbardziej opłacalnym sposobem na zakup mieszkania. Według statystyk z takiej możliwości skorzystało około 700 tysięcy Polaków.

W obliczu sytuacji ciągłego wzrostu kursu franka (a 15 stycznia 2015 r. również jego gwałtownego skoku), frankowi kredytobiorcy czują się coraz bardziej pokrzywdzeni, a media dodatkowo podkręcają atmosferę niepokoju i braku wsparcia.

Naprzeciw temu wychodzą politycy, którzy taką sytuację traktują jako świetną możliwość do wypromowania swojej partii przed nadchodzącymi wyborami. W ramach swojej kiełbasy wyborczej proponują wprowadzenie, niskich w kosztach dla kredytobiorców, przewalutowań kredytów. Pomysł, który zakłada pokrycie 90% dodatkowych kosztów przewalutowania kredytów przez banki, został już zaakceptowany przez sejm.  Ustawa proponująca takie rozwiązanie obecnie czeka na zaakceptowanie przez Senat. Wprowadzenie jej w życie będzie wiązało się z fatalnymi skutkami nie tylko dla sektora bankowego, ale również całej polskiej gospodarki.

Banki, które napędzają finansowo gospodarkę, aby sprostać nagłym i ogromnym kosztom przewalutowań, musiałyby zwiększyć swoje przychody poprzez wzrost cen swoich usług. Doprowadziłoby to w konsekwencji do obniżenia tempa rozwoju gospodarki (inwestorzy i osoby fizyczne mniej chętnie korzystaliby z drogich kredytów) – za czym idzie również spowolnienie wzrostu PKB. Warto jeszcze wspomnieć, że tego typu socjalistyczne rozwiązanie problemu frankowych kredytobiorców, mogłoby również negatywnie wpłynąć na wizerunek naszego państwa na arenie międzynarodowej, a przede wszystkim na potencjalnych inwestorów zagranicznych. Kto chciałby inwestować w kraju, w którym podstawowe przepisy regulujące gospodarkę mogą się zmienić z dnia na dzień?

Kredyt hipoteczny

Dziwię się, że inne grupy społeczne w takiej sytuacji również nie wyjdą na ulicę i nie zaczną publicznie domagać się dofinansowań od rządzących, bo przecieżpokrzywdzonych jest znacznie więcej. Na przykład:

  • inwestorzy giełdowi, którzy zainwestowali w źle zarządzane spółki Skarbu Państwa (np. JSW);
  • przedsiębiorcy, którzy zamknęli swoją działalność gospodarczą w wyniku zbyt dużych kosztów jej prowadzenia (wysokie składki do ZUSu i stawki podatków, duże koszty zatrudnienia itp.);
  • osoby oszczędzające na różnego rodzaju lokatach ze zmiennym oprocentowaniem, których zyski finansowe znacząco się obniżyły z powodu niskich stóp procentowych;

Przykładów podobnych grup społecznych pokrzywdzonych przez system można byłoby znaleźć jeszcze więcej. Pytania, które same się nasuwają w tej sytuacji:

  • Czy wszystkie powyższe osoby miały świadomość podejmowanego ryzyka?
  • Czy miały możliwość alternatywnych rozwiązań?
  • Czy była szansa na zabezpieczenia się przed niekorzystnymi skutkami rynkowymi?

W przytoczonych przykładach odpowiedzi są proste:

  • inwestor giełdowy nie musiał inwestować w spółki Skarbu Państwa lub mógł zabezpieczyć się na okresy niepewności grając na tzw. „krótką sprzedaż” (zajmując odwrotną pozycję w inwestycji);
  • przedsiębiorca mógł wybrać inne państwo na prowadzenie działalności lub w obliczu rosnących kosztów pracy szukać alternatywnych rozwiązań i optymalizować swoje koszty podatkowe;
  • posiadacze lokat mogli wybrać stałe oprocentowanie zamiast zmiennego i cieszyć się większymi, niż przeciętne zyskami z oszczędności w przypadku obniżki stóp procentowych; 

A co tzw. Frankowiczami? Czy faktycznie zostali pozostawieni sami sobie? Czy posiadacze kredytu w tej walucie nie mają żadnych innych rozwiązań poza nagłaśnianym w mediach przewalutowaniem? W następnym artykule przybliżę kilka przykładów ochrony przed niekorzystnym wpływem zmiennego kursu franka.

 

Autor: Iwona Langer

Branża: Finanse (przejdź do wyszukiwania profili)
Użytkownik: sorsnieruchomosci
Ostatnia modyfikacja: 14/09/2015 17:55:47

Podobne profile: